Reklamy

 

 

                

 

 

Najnowsze artykuły

„Charlie Hebdo” – false flag?

Od wielu lat interesuję się filmem, namiętnie oglądam również amatorskie nagrania w serwisieYou Tube. Wobec tak posuniętego rozwoju nowoczesnych technologii, prawie każdy obywatel naszego globu jest w stanie dziś sfilmować bądź zarejestrować – potem zaś opublikować jakieś zdarzenie – smartfonem,tabletem czy nawet najtańszym telefonem komórkowym, mającym opcję nagrywania filmów. Tylko kwestią czasu był fakt udostępnienia opinii publicznej jakiegoś amatorskiego nagrania z ataku na paryską redakcję  „Charlie Hebdo”. Czekał na to cały świat i tak też się stało. W Sieci pojawił się krótki materiał, ukazujący dwóch zamachowców, którzy wyszli już z budynku, gdzie mieściła się redakcja magazynu satyrycznego. Smaczku dodaje fakt, że kolegium redakcyjne zbierało się w „konspiracji” w wiadomym tylko sobie czasie i nikt postronny nie mógł o tym wiedzieć. Podyktowane to było faktem, iż redakcja co i rusz dostawała jakieś pogróżki od dotkniętych niewyszukanymi, niestety, żartami grup wyznaniowych czy postronnych obywateli. Gdy redaktorzy spotykali się, by omówić wydanie kolejnego numeru – zawsze dostawali osłonę policyjną (jak ważni dla brukselskiej Europy muszą być wydawcy „Charlie Hebdo”)!!! Tym razem jednak było inaczej… Wrócmy do samego „amatorskiego” filmiku, jaki tuż po zamachu ukazał się w Necie. Osoba filmująca (tu zachowała się jak profesjonalny filmowiec, co najmniej – reporter wojenny – bez podniecenia, adrenaliny, drżenia ręki) nagrywa kolejne sekwencje dramatycznych zdarzeń. Zwolennicy teorii spiskowych podkreślają dziwnie sterylny, wyciszony głos nagrania, ja dodam coś jeszcze. Paryż (jest jasno), toteż to pewnie wczesne godziny ranne. Stolica kraju. Zgiełk, kakofonia, rozmowy, przejeżdżające auta itp. W każdym dużym mieście ludzie rano gdzieś się przemieszczają, dokądś spieszą itp. Co widzimy na obrazie? Pusto – tak jakby zdarzenie miało miejsce przy odciętym kwartale ulic - skądinąd wiemy policja, iż była jeszcze w drodze…

Zamachowcy zachowują się bardzo „profesjonalnie”, spokojnie, bez pośpiechu likwidują świadków – rannego policjanta (kula odbija się rykoszetem od bruku, strzał nie był więc egzekucją) – wystarczy spojrzeć na sposób poruszania się, trzymania broni AK 47 i celowania z niej. Nie brak im ani spokoju ani metodyki działania. Są jak jednostka specjalna – a nie dzieciaki z biednych domów, owładnięte zabijaniem dla chwały Allaha. Bracia Kouachi byli amatorami, choć od 10 lat utrzymywali ponoć kontakt z dżihadystami i próbowali wyjechać na Świętą Wojnę do Iraku. Bycie zamachowcem, ciężar zadania – wywołują stres. To on zdradza zamachowców-samobójców, którzy często w Strefie Gazy zabijani są jeszcze przed dokonaniem zamachu. Tu mieliśmy do czynienia z czymś bardziej skomplikowanym, jak napad z bronią w ręku. Zdarzenia takie cechuje chaos, sytuacje nieprzewidziane – np. wymiana ognia z policją, która często pojawia się już po kilku minutach. I… wielki pośpiech. W redakcji tygodnika „Charlie Hebdo” bracia Kouachi urządzili metodyczną egzekucję, z wyczytywaniem nazwisk swych ofiar. Co ciekawe, nie zniszczono samej redakcji oraz jej archiwum, co byłoby końcem pisma, a skoncentrowano się na autorach rysunków. Jeden z zamachowców, Cherif Kouachi, powiedział francuskiej telewizji BFM TV, że został wysłany przez al-Khaidę w Jemenie. Ta zresztą grupa przyznała się do zamachu. Nie był więc anonimowym, francuskim emigrantem z ghetta na przedmieściach stolicy. Starszy ze sprawców zamachu był już bowiem zaangażowany w werbunek dżihadystów do Iraku i odsiedział za to tylko 1,5 roku, potem zaś – jak widać – nie pozostawał pod kontrolą służb specjalnych! Nie widziały one potrzeb, by się nim interesować, ale  jako potencjalny zamachowiec był idealnym celem do wytypowania już po kilku godzinach!!! Policja, mając swoich informatorów również w środowisku skrajnych fundamentalistów, nie widziała potrzeby kontroli nad radykalizującym się młodzieńcem. W międzyczasie ów młody człowiek został wyszkolony, wyekwipowany w karabiny maszynowe, ładunki wybuchowe etc. Wynajęto mu też mieszkanie, gdzie trzymał obciążajace go materiały. Jego mocodawcy byli tak sprytni, że pod nosem policji wyekwipowali „spalonego”, bo notowanego w kartotekach policyjnych, towarzysza. Odjeżdżając z miejsca zdarzenia szukani byli przez wiele godzin, nim znaleziono ich, ukrywających się w budynku drukarni. Stolica Francji jest (podobnie, jak stolica Wielkiej Brytanii) upstrzona kamerami monitoringu miejskiego – mimo to zamachowcom udało się umknąć obławie.  Zagrali w ten sposób na nosie policji i oddziałom wojska – ludziom, ściągnietym z całej Francj!

Amedy Coulibaly, który wziął zakładników w sklepie koszernym, był „podobno” wspólnikiem terrorystów, winnych masakry w redakcji. Tego z kolei nie wysłała al-Khaida a  „konkurencyjne”  Państwo Islamskie (w Syrii oba te ugrupowania walczą ze sobą. Al Khaida wchodzi w składWolnej Armii Syrii, wspieranej logistycznie i militarnie przez… USA (tak, przez USA!) a ISIS jest ugrupowaniem, powiększajacym terytoria Kalifatu). W roku 2009 Amedy Coulibaly miał bezpośredni dostęp do ówczesnego prezydenta Francji, Nicolasa Sarkozy.

Było to podczas konferencji, którą prezydent zorganizował w Pałacu Elizejskim. Zaprosił na nią kilkuset młodych ludzi, wśród nich był też Coulibaly. Podczas spotkania rozmawiano o kwestiach zatrudnienia i bezrobocia. Ów chłopak, wspólnie z dziewczyną, dokonali ataku na sklep żydowski, co nie było uderzeniem w Świat Zachodni – lecz w głównego wroga Arabów – Izrael. Jak widać, oba zamachy mają na celu wywołanie różnych emocji. Egzekucja satyrycznych rysowników była eliminacją bluźnierców religijnych, zaś atak na sklep koszerny był polityczną deklaracją  walki o wolną Palestynę. Policja francuska od tego momentu działała bardzo szybko. Podejrzani zostali wykryci i wyeliminowani w drukarni w podparyskiej miejscowości a trzeci z zamachowców został zastrzelony w sklepie. Do sukcesu brakuje aresztowania dziewczyny. Ta przez nikogo nie niepokojona dotarła podobno do Turcji (sojusznika USA!), stamtąd z kolei wyjechała do Syrii.

Pojawiają się w Sieci teorie False Flag, które wzbudzają zaintersowanie osób, interesujących się globalną polityką.

Czy ktoś mógłby chcieć wzniecić wielorasową wojnę i pożar w sercu multikulturowej Europy?

USA i Izrael nie były uszczęśliwione ostatnimi doniesieniami z Francji – ta bowiem jednostronnie zamanifestowała chęć zniesienia sankcji wobec Rosji a tuż po zamachu Izrael ogłosił chęć przyjęcia tych Żydów z Francji, którzy nie czują się już bezpieczni w Europie.

Rosja na łamach „Prawdy” i innych gazet oskarża USA, które w/g Kremla chcą doprowadzić do III wojny światowej.

Paweł Gubariew, „ludowy gubernator Noworosji”,  w sobotę – 10. stycznia, wydał oficjalne oświadczenie. Stwierdził, że posiada „niezbite dowody” potwierdzające, iż za zamachami w Paryżu stał czeczeński prezydent Ramzan Kadyrow, który wynajął zamachowców.

Pewne jest jedno – za zamachem pójdą restrykcje, jakie panstwa UE nałożą na swoich obywateli w imię  „ich własnego bezpieczeństwa”. Uszczelnienie granic Strefy Schengen, ograniczenie swobód obywatelskich, być może pakiet antyterrorystyczny (na wzór amerykańskiego Patriot Act)…

Gazeta  „Charlie Hebdo”, niesiona poparciem milionów, postanowiła wypuścić swój kolejny numer w zupełnie innej formie. Wyjdzie on w kilkunastu językach i nakładzie nie około 60 tysięcy egzemplarzy, ale – w przypadku najbliższego wydania – aż 5 milionów sztuk!

Na okładce najnowszej edycji „Charlie Hebdo”, przygotowanej przez ocalałych z ubiegłotygodniowego ataku na redakcję w Paryżu, zamieszczono rysunek Mahometa na zielonym tle, ze łzą w oku, trzymającego kartkę z napisem:  „Jestem Charlie”. Nad podobizną proroka widnieją słowa: „Wszystko zostało przebaczone”.

PS: Fałszerstwo mediów mamy nawet tutaj – oto PRAWDZIWA demonstracja unijnych bossów - NIE BYLI z tłumem, na potrzeby TV i fotoreporterów prasowych zainscenizowano tylko scenę typu „politycy z ludem”:

http://www.independent.co.uk/news/world/europe/paris-march-tv-wide-shots-reveal-a-different-perspective-on-world-leaders-at-largest-demonstration-in-frances-history-9972895.html

 

Co jeszcze drogie lemingi/pokemony można wam wcisnąć???

 

autor Roman Boryczko,

 styczeń 2015



UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem